Homilia podczas uroczystości  Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej *

(Tarnów – Katedra, 30 maja 2013 r.)

Umiłowani Siostry i Bracia!

Podczas sprawowania tej uroczystej Eucharystii będziemy wpatrywać się konsekrowaną Hostię, przygotowaną jedynie z odrobiny mąki i wody. Jest to najprostszy rodzaj chleba i zarazem pokarmu ludzkiego. Dlatego też jawi się ona jako pokarm wszystkich – całej ludzkiej rodziny. Modlitwa,  w której podczas liturgii eucharystycznej Kościół ofiaruje ten chleb Bogu, nazywa go „owocem ziemi i pracy rąk ludzkich”. Jest w nim bowiem zawarty ludzki trud, codzienna praca człowieka, który uprawia ziemię, sieje, zbiera ziarno i w końcu wyrabia chleb. Chleb jednak nie jest tylko i wyłącznie czysto ludzkim wyrobem. Jest owocem ziemi, a więc także darem. To, że ziemia wydaje owoce, nie jest jedynie naszą zasługą. Tylko Bóg Stwórca mógł ją obdarzyć płodnością. Chleb jest owocem ziemi i jednocześnie nieba; wskazuje na zespolenie sił ziemi i darów z wysoka.

Patrząc oczyma wiary, dostrzegamy w małym kawałku białej Hostii syntezę stworzenia. Niebo i ziemia, ale także praca i twórczy wysiłek człowieka współdziałają ze sobą. Zespolone działanie tych sił umożliwia na naszej planecie misterium życia i egzystencji człowieka.

Odczytany dzisiaj fragment Ewangelii niezwykle wymownie ukazuje ojcowską troskę Boga, aby nikomu na ziemi nie zabrakło chleba. Widząc rzeszę zmęczonych i zgłodniałych ludzki, Chrystus kieruje do apostołów – reprezentujących Kościół – bardzo jasne polecenie: „Wy dajcie im jeść!” (Łk 9,13). Chrystus nakazuje czynić wszystko, by na świecie nie było ludzi głodnych; każe podejmować czynną troskę o to, by zapobiegać ludzkiej nędzy. Problem głodu nie jest jednak dla Jezusa w pierwszym rzędzie problemem socjalnym czy ekonomicznym, ale problemem braku miłości. Z niego rodzi się także brak wrażliwości na niedolę bliźniego oraz opór w niesieniu mu skutecznej pomocy.

To właśnie braterska miłość jest ustawiczną siłą, wciąż dokonującym się cudem, który sprawia, że mogą być nakarmione tłumy ludzi.

Jedna z opowieści o Stanisławie Wyspiańskim przekazuje, że wraz ze swoim znajomym często mijał on na rynku krakowskim pewną żebraczkę. Czasami Wyspiański przystawał, aby nieco z oddali przypatrywać się reakcjom przechodzących obok niej ludzi. Z ciekawością obserwował także samą żebraczkę. Zauważył po pewnym czasie, że jej spojrzenie się nie zmienia, codziennie jest takie samo: pozbawione wyrazu, blasku i nadziei. Głęboko zaniepokojony swoim odkryciem, postanowił uczynić wobec niej gest niekonwencjonalny – wręczył jej różę. Na początku żebraczka popatrzyła na niego zdziwionymi oczyma. Po chwili wzięła kwiat i przycisnęła do swej piersi. Nic nie mówiąc, wstała i odeszła. Wyspiański zauważył, że w tej chwili coś jakby zmieniło się w jej spojrzeniu. Nie przychodziła na krakowski rynek przez kilka kolejnych dni. Zaciekawiony jej losem znajomy Wyspiańskiego pytał go: „Co się nią stało?”. Na co artysta odpowiedział: „Myślę, że ciągle żyje moim gestem. Zrozumiała, że ktoś pod łachmanami żebraczki zobaczył w niej człowieka”.

Umiłowani!

Zmienia się oblicze świata, ale wokół nas niezmiennie można dostrzec ludzi, którzy poza fizycznym głodem odczuwają głód jeszcze dotkliwszy. Głód „chleba miłości”, głód „chleba szacunku i zainteresowania”, głód „chleba samotności”. Dar Eucharystycznego Chleba uczy nas zaspokajać nie tylko głód ciała, ale ten rodzaj głodu, którego zaspokojenie przywraca człowiekowi wiarę, nadzieję i poczucie własnej godności. Gdyby obok siebie ustawić ludzi z całego ziemskiego globu, to na jednego sytego przypadałoby dwóch głodnych. „Geografia głodu” obejmuje wiele miejsc na ziemi. Jedna trzecia ludzkości syci się nadmiarem dóbr, zaś dwie trzecie cierpią niedostatek.

Gdyby jednak ustawić obok siebie także ludzi, którym doskwiera głód miłości, głód zainteresowania i troski ze strony drugich, to proporcje mogłyby okazać się równie zasmucające. W świetle tajemnicy dzisiejszej uroczystości konieczne jest dokonanie poważnego rachunku sumienia – i to nie tylko ze sprawiedliwości społecznej, ale przede wszystkim z elementarnej międzyludzkiej solidarności. Na każdym i na każdej z nas ciąży cząstka odpowiedzialności za faktyczny stan rodziny ludzkiej.

Chrystus, który w Eucharystii dla człowieka stał się chlebem, uczy nas szanować godność drugiego człowieka i miłować go aż do wyniszczenia samego siebie. Chrystus, którego spożywamy w Komunii Świętej, woła do nas: „Przykazanie nowe daje wam, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34).

O słynnym profesorze Sorbony, Antonim Fryderyku Ozanamie, czytamy, że po Komunii Świętej szedł do domu człowieka sparaliżowanego  i spełniał przy nim najniższe posługi. Na wzór Chrystusa, który dla niego  w Komunii Świętej stał się codziennym chlebem, on sam dla swojego brata chciał być również codziennym chlebem. Był prawdziwym świadkiem  Eucharystii.

Przez naśladowanie Chrystusa Eucharystycznego stajemy się codziennym „chlebem” dla ludzi. Eucharystia jest znakiem jedności między nami, właśnie przez to, że spożywamy w niej ten sam Żywy Chleb, który z nieba zstępuje (por. J 6,50). Ale Eucharystia jest nie tylko znakiem, lecz również przyczyną jedności między nami. Spożywanie bowiem tego samego Chleba Niebieskiego zobowiązuje nas, abyśmy jeden dla drugiego byli chlebem  w duchu miłości Jezusa Eucharystycznego. W ten sposób Eucharystia wychowuje nas do życia dla drugich, do życia dla rodziny, dla społeczeństwa  i dla ludzkości. Eucharystia wychowuje nas skutecznie do życia społecznego, ponieważ podaje najsilniejszą motywację wychowania społecznego, która zawiera się w nakazie Chrystusa: „abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem” (J 13,34).

Błogosławiony Jan Paweł Wielki mówił, że „prawdziwa cześć dla Eucharystii staje się szkołą czynnej miłości bliźniego”. „Po tym wszyscy poznają, że jesteście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali” (J 13,35).

Eucharystia wychowuje nas do tej miłości w sposób najgłębszy, ukazuje bowiem, jaką wartość w oczach Bożych ma każdy człowiek, nasz brat  i siostra – niezależnie od stanu i posiadanego statusu społecznego. Jeżeli praktykujemy autentyczny kult eucharystyczny, w naszych oczach musi rosnąć godność każdego człowieka!

Drodzy Siostry i Bracia!

Kiedy przeżywamy Rok Wiary, nasuwa się uprawnione pytanie: „Jaka jest nasza wiara i jakie ma konsekwencje dla naszego życia?”. Jedną z metod „mierzenia” intensywności wiary jest obserwacja jej zewnętrznego manifestowania, a więc udziału w praktykach religijnych. Bada je Instytut Statystki Kościoła Katolickiego. Z badań wynika, że udział Polaków w niedzielnej Mszy św. wynosi około 40%. Niestety wielu z tych, którzy deklarują się jako wierzący, regularnie rezygnuje z tej najważniejszej modlitwy liturgicznej Kościoła. Zastępują ją różnymi formami spędzania wolnego czasu. W Roku Wiary trzeba nam przypomnieć sobie znaczenie III przykazania Bożego: „Pamiętaj, abyś dzień święty święcił!”. Trzeba nam powracać do słów bł. Jana Pawła II, który mówił, że „Czas ofiarowany Chrystusowi nigdy nie jest czasem straconym…” (List Dies Domini, 7). Raduje nas, jako wierzących, złożony w Sejmie projekt zmian w Kodeksie Pracy, przewidujący zakaz pracy w niedzielę w placówkach handlowych. Niedziela jest bowiem w polskiej tradycji dniem świętym i rodzinnym. Trzeba chronić tych, którzy w niedzielę są zmuszeni pracować, ale także tych, którzy często ulegają szaleńczej chęci kupowania – niekoniecznie z potrzeby.

Wspólne świętowanie niedzieli powinno służyć integracji i zacieśnianiu się więzi rodzinnych. Ma to niebagatelne znaczenie – zwłaszcza wobec licznych kryzysów, jakich doświadcza obecnie polska rodzina.

Umiłowani Siostry i Bracia!

Uczestnicząc w uroczystości Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej, zapraszamy Chrystusa do naszego życia. Prosimy o opiekę nad naszym miastem, naszymi rodzinami oraz miejscami, w których mieszkamy i pracujemy; prosimy o błogosławieństwo dla wszystkiego, co składa się na naszą codzienność. Obecność Chrystusa Eucharystycznego pośród gwaru naszych ulic i miast przypomina nam o społecznym charakterze naszej wiary i konieczności dawania świadectwa. Procesje eucharystyczne to nie tylko wyraz naszej pobożności, ale „głos” Boga, który pragnie być obecny pośród całej naszej egzystencji; który chce nas leczyć z duchowej schizofrenii, dzielącej życie na sferę religijna i prywatną. Nie można ludzkiego życia dzielić na religijne, które objawia się w kościele, i na prywatne, którego odzwierciedleniem jest codzienność. Człowiek jest jednością i albo wiara będzie przenikała całe jego życie, albo nie będzie jej wcale. Chrześcijanom nieraz przypomina się w debacie publicznej, i coraz częściej także w trybunałach, że mogą sobie wierzyć w co chcą w swoich domach i w myślach, a także prywatnie sprawować kult we własnych kościołach, ale nie mogą działać zgodnie z tymi wierzeniami publicznie.

Uroczysta procesja jest znakiem wiernej obecności Boga, ale i wielkim wezwaniem do wierności dla tych, którzy noszą w sobie światło Bożego życia. Dzięki łasce chrztu św. i Eucharystii to my stajemy się Bożą ikoną. Kiedy zakończy się procesja, to my – chrześcijanie – mamy stać się żywą monstrancją, która ma wprowadzać Boże światło we wszystkie obszary ludzkiego życia. Tak jak dzisiaj kapłan użycza Bogu swoich ust i dłoni, pozwalając na to, by Chrystus był pośród nas, tak jutro i w przyszłości każdy wierzący może i powinien stawać się naczyniem łaski pochodzącej od Boga i zwiastunem Jego obecności w zwyczajnym nurcie życia.

Prośmy Maryję, która była pierwszą „monstrancją” niosącą światu żywego Chrystusa, by pomogła nam otworzyć się na ten wielki dar eucharystycznej obecności Boga. Amen.



SPIS TREŚCI

CZĘŚĆ I: URZĘDOWO-INFORMACYJNA

Akta Stolicy Apostolskiej

Akta Konferencji Episkopatu Polski

Akta Biskupa Tarnowskiego

Homilie

Komunikaty

Dekrety

Z życia diecezji

Kalendarium: kwiecień – czerwiec 2013

Jubileusz 25-lecia kapłaństwa biskupa tarnowskiego Andrzeja Jeża

Odznaczenia – zwolnienia – nominacje

Zmarli kapłani